Król Karol III rozpoczyna dziewięciodniową podróż po Karaibach. Odwiedzi Bahamy, Gujanę oraz Antiguę i Barbudę. Jego wizyta zbiega się z rosnącymi żądaniami reparacji za niewolnictwo i z pytaniami o przyszłość monarchii w regionie.

Plan podróży

Pierwszy przystanek to Bahamy, gdzie król spędzi trzy dni. Potem uda się do Gujany, dawnej brytyjskiej kolonii. W chwili zniesienia handlu niewolnikami w 1807 roku przebywało tam ponad 100 tysięcy niewolników. W ciągu dwóch dni w tym kraju Karol ma spotkać się z prezydentem oraz wybranymi przedstawicielami wiosek rdzennych mieszkańców.

Na koniec król poleci na Antiguę i Barbudę, gdzie od 1 do 4 listopada odbędzie się szczyt szefów rządów Wspólnoty Narodów (CHOGM). Weźmie w nim udział 56 państw. Oficjalnie rozmowy mają dotyczyć odporności na zmiany klimatu, handlu i rozwoju, ale spodziewana jest też dyskusja o reparacjach.

Czego chcą gospodarze

Bahamy oraz Antigua i Barbuda to państwa, w których Karol jest głową państwa. Ich władze dawały sygnały, że chcą zostać republikami. Gujana jest niepodległa od 1966 roku i ma prezydenta. Według sondażu Lorda Ashcrofta z 2023 roku 51 proc. ankietowanych na Bahamach chciało republiki, a 27 proc. wolało zachować monarchię.

Prezydent Gujany Mohamed Irfaan Ali powiedział w wywiadzie dla ITV News, że Karol, będąc jeszcze księciem Walii, słusznie nazwał niewolnictwo jednym z najciemniejszych okresów w historii ludzkości podczas wizyty na Barbadosie w 2021 roku. Jego zdaniem kolejnym krokiem powinny być jednak przeprosiny. Szefowa bahamskiego komitetu ds. reparacji Niambi Hall Campbell-Dean pytała przed przyjazdem króla, co ta osoba właściwie dla Bahamczyków znaczy i jaką korzyść przyniesie jej wizyta.

Pałac mówi: bez przeprosin

Pałac Buckingham zapowiedział, że przeprosin nie będzie. Rzecznik zapewnił, że program wizyty nie będzie unikał „najciemniejszych dni przeszłości”. Zgodnie z życzeniem gospodarzy ma jednak dotyczyć głównie teraźniejszości i przyszłości każdego z krajów. Pałac podkreślił też, że król na różne sposoby próbuje naprawiać trwałe nierówności.

Posłanka Partii Pracy Bell Ribeiro-Addy, szefowa parlamentarnej grupy ds. reparacji, uważa, że to za mało. Powiedziała: „Błędem byłoby sądzić, że można dalej poprzestawać na pustych frazesach”.

Presja rośnie także w innych miejscach. Jamajka, której nie ma w planie podróży, we wrześniu złożyła w Londynie petycję o reparacje w wysokości 10 mld dolarów, adresowaną do króla. To pierwszy przypadek, gdy państwo Wspólnoty Narodów wybrało drogę prawną. Sprawa ma być rozpatrzona przez Tajną Radę w marcu przyszłego roku. Wielka Brytania do tej pory odmawiała zarówno formalnych przeprosin, jak i wypłaty odszkodowań. Sekretarz generalna CARICOM Carla Barnett podkreśliła we wrześniu, że reparacje są „fundamentalnie kwestią sprawiedliwości”. W marcu tego roku rezolucja ONZ uznała handel niewolnikami przez Atlantyk za „najcięższą zbrodnię przeciwko ludzkości”.

Co to oznacza z polskiej perspektywy

Polska nie należy do Wspólnoty Narodów, więc decyzje szczytu nie mają dla nas bezpośrednich skutków prawnych. Sprawa pokazuje jednak, że rozliczanie kolonialnej przeszłości staje się tematem rozmów między państwami, a nie tylko dyskusji historyków. W Polsce pojęcie reparacji kojarzy się głównie z debatą o odszkodowaniach od Niemiec za II wojnę światową. Karaibski spór ma inne podstawy i dotyczy innych zdarzeń.

Warto obserwować, jak zakończy się sprawa Jamajki w Tajnej Radzie i czy szczyt na Antigui przyniesie jakieś zmiany w stanowisku Londynu. Od tego może zależeć, czy kolejne państwa regionu pójdą w ślad Jamajki, a część z nich zdecyduje się zerwać z monarchią.

Źródło: Al Jazeera – „King Charles’s Caribbean tour: Will he discuss slavery reparations?”

Author

Comments are closed.

https://piszemydlaciebie.pl/pakiety-medyczne-dla-seniora-nowoczesna-opieka-i-szybka-diagnostyka/ bhtm.org absenting.com.pl